Rajd Rowerowy 2009

  • Drukuj

 

W dniach 30 kwietnia – 3 maja 2009 roku odbył się po raz pierwszy Rajd Rowerowy Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży "W drodze ze św. Pawłem". W ciągu tych kilku dni pokonaliśmy 119,2 km. Celem naszego rajdu było dotarcie do Sianowa i pokłonienie się Królowej Kaszub. Gdy usłyszałam pierwszy raz o tym przedsięwzięciu od razu wiedziałam, że może być to bardzo ciekawe przeżycie dzięki, któremu będę mogła podziwiać przepiękne tereny Kaszub, być bliżej Pana Boga i drugiego człowieka, a co najważniejsze lepiej poznać sylwetkę i dzieła św. Pawła.

Pierwszego dnia w czwartek wszyscy uczestnicy przybyli do Szkoły Katolickiej w Kartuzach, gdzie przywitano nas bardzo serdecznie. Pracownicy szkoły przygotowali nam przepyszną kolację. po której udaliśmy się na Adorację Najświętszego Sakramentu. Było to dla mnie bardzo ważne wydarzenie ponieważ wtedy naprawdę czułam bliskość i obecność Jezusa Chrystusa. Po zakończeniu adoracji były omawiane sprawy organizacyjne oraz nastąpiło zawiązanie wspólnoty. W rajdzie uczestniczyło 22 uczestników wraz z naszym duchownym przewodnikiem ks. Krzysztofem Kajutem i niezawodnym kierowcą busa Patrykiem, który czuwał nad naszym bezpieczeństwem na drodze. Szybko zapamiętaliśmy swoje imiona, tym bardziej że większość znała się już z rekolekcji czy innych spotkań diecezjalnych. Późnym wieczorem poszliśmy spać z wielkim zapałem i ochotą do przebycia jutrzejszej trasy.

Następnego dnia obudziłam się przed pobudką. Rozmyślałam jak to dziś będzie czy dam radę, bo jednak mieliśmy do pokonania ok 45 km z Kartuz do Kościerzyny. Chwilkę potem zadzwonił budzik. Udaliśmy się do Kościoła na Mszę św., podczas której prosiliśmy o opiekę i stawiennictwo Najświętszą Maryję Pannę. Gdy po Mszy św. poszliśmy na śniadanie, każdy z nas już nie mógł się doczekać wyjazdu. Około godziny 9:15 w końcu wyruszyliśmy. Ze względu na ilość uczestników podzieliliśmy się na dwie kolumny. Przez całą drogę towarzyszył nam śpiew, który prowadził nasz szanowny kolega Tomek. Podczas tego pięknego i słonecznego dnia weszliśmy na Wieżycę, z której podziwiać można było przecudne krajobrazy polodowcowe i jeziora. Usłyszeliśmy również legendę o powstaniu Kaszub. Następnie pojechaliśmy do Szymbarka, gdzie zwiedzaliśmy tamtejszy CEPR a w nim „dom do góry nogami”,  zobaczyliśmy i poznaliśmy historie najdłuższej deski na świecie, oraz została nam opowiedziana historia więźniów łagrów. Tego dnia naprawdę dużo się działo, każdy otaczał drugiego człowieka wzajemną opieką i życzliwością. Kiedy dojechaliśmy do kresu piątkowej podróży – Kościerzyny każdy się cieszył, że udało się pokonać pierwszy etap podróży. W Kościerzynie przywitał nas  ksiądz prałat Marian Szczepiński. Wchodząc do domku katechetycznego zostaliśmy mile zaskoczeni, gdyż dziewczyny z KSM-u w tutejszej parafii przygotowały nam kolację, ale za nim zasiedliśmy do stołu poszliśmy do kościoła gdzie Ks. Prałat opowiedział historii parafii i cudach jakie się wydarzyły za pośrednictwem cudownego obrazu Matki Bożej Królowej Rodzin.

Po modlitwie w sanktuarium udaliśmy się na posiłek. Przy wspólnym stole opowiadaliśmy sobie to co najbardziej się nam podobało. Wieczorem udaliśmy się jeszcze na prace w grupach na plac Jana Pawła II, której tematem była „droga poznania” nawiązująca do momentu nawrócenia Szawła oraz sposobu głoszenia prze niego Dobrej Nowiny. Ostatnim punktem tego dnia było wspólne Nabożeństwo Majowe i Apel Jasnogórski. Po modlitwach w ciszy i skupieniu poszliśmy spać.

Następnego dnia co niektórzy odczuwali ból mięśni, ale to nie przeszkadzało w rozpoczęciu drugiego etapu rajdu. Do przebycia mieliśmy trasę Kościerzyna – Sierakowice czyli ok.48 km. Po porannej Mszy św. i śniadaniu pożegnaliśmy gościnną Kościerzynę i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Tego dnia odwiedzaliśmy kościoły w Stężycy, Sulęczynie i Tuchlinie. Oczywiście nie obeszło się bez wspólnych modlitw, które dają siłę na pokonanie kolejnych kilometrów.

Na dłuższą chwile zatrzymaliśmy się w Węsiorach, gdzie zwiedziliśmy kamienne kręgi tam też miało miejsce kolejne spotkanie w grupach. Tym razem tematem naszych rozważań był Hymn o miłości. Analizowaliśmy go dokładnie wers po wersie, gdyż warto było zagłębić się w sens jego słów. Do Sierakowic dojechaliśmy ok. godz. 18:15 tam czekał na nas ks. proboszcz i mieszkańcy wsi, którzy wyrazili chęć przygarnięcia nas pod swój dach. Gdy poszliśmy razem z naszymi dobroczyńcami do ich domów, zastaliśmy tam pięknie przystrojone stoły z mnóstwem przepysznych rzeczy do jedzenia. Po sytej kolacji spotkaliśmy się jeszcze wszyscy przy ołtarzu papieskim, przy którym śpiewaliśmy i radowaliśmy się w Panu. O godzinie 21:00 od śpiewaliśmy Apel Jasnogórski oraz odmówiliśmy nabożeństwo majowe. Po zakończonej wspólnotowej modlitwie każdy udał się do przeznaczonego mu miejsca.

Ostatniego dnia wstaliśmy bardzo wcześnie, bo już o 7:30 wyruszaliśmy w ostatni etap naszego rajdu do Sianowa, które było oddalone od Sierakowic zaledwie o 19,5 km. Ciężko było wstać, ponieważ każdy poczuł się jak w domu. No cóż, pożegnaliśmy się z rodzinami, które  nas przygarnęły. Żal mi było wyjeżdżać, czułam wielką wdzięczność wobec tych, którzy użyczyli mi kąt we własnym domu mimo tego, że mnie nie znali.

Droga z Sierakowic do Sianowa była naprawdę różna, raz pod górkę raz z górki. Tego ostatniego dnia pomimo trudnej drogi, byłam zachwycona krajobrazami. Podczas ostatniego etapu mieliśmy postój w Mirachowie, gdzie zobaczyliśmy kościół, zjedliśmy drugie śniadanie i spotkaliśmy się ostatni raz na pracę w grupach rozważając temat "droga naśladowania". Kiedy dotarliśmy do Sianowa, na twarzy każdego pielgrzyma malował się uśmiech i szczęście,  bo właśnie tu, w tej pięknie położonej wsi, zakończył się ostatni etap rajdu. Po uroczystej Mszy Świętej, poczęstowano nas obiadem i ciastkami. Na samym końcu odbyło się pożegnanie uczestników, którzy z dumą patrzyli na siebie.

Ten krótki, ale za to wspaniały rajd był bardzo owocnym wydarzeniem nie tylko dla tego, że spędziłam go aktywnie a nie przed telewizją czy komputerem. Podczas niespełna czterech dni dowiedziałam się wielu istotnych rzeczy, o św. Pawle, poznałam wielu wspaniałych ludzi, zwiedziłam prześliczne zakątki Kaszub, zapewne zbliżyłam się jeszcze bardziej do Pana Boga i nauczyłam się być bardziej wyrozumiałą osobą wobec bliźniego. Z całego miejsca dziękujemy wszystkim dobroczyńcom, księżom, którzy stanęli na naszej drodze, ludziom świeckim, którzy wspierali nas materialnie oraz wszystkim tym, którzy nie mogli być z nami ciałem, ale ofiarowali nam swoją modlitwę. Dziękujemy i serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w rajdzie rowerowym w przyszłym roku. Na pewno nikt nie pożałuje!